Kontakt z redakcją
Zachęcamy do współpracy. Jeśli masz ciekawy tekst i chcesz go u nas opublikować, napisz do nas. Chętnie go przeczytamy i odezwiemy się z odpowiedzią.
Dane z formularza wykorzystujemy wyłącznie do odpowiedzi na Twoją wiadomość.

Kiosk multimedialny to jedno z tych urządzeń, które widujemy codziennie w centrach handlowych, przychodniach czy na dworcach, rzadko zastanawiając się, co jest w środku i dlaczego jedne działają sprawnie, a inne po roku stoją wyłączone. Ten artykuł opisuje, jak takie urządzenia są zbudowane, gdzie faktycznie się sprawdzają i ile realnie kosztuje ich utrzymanie.
Pod względem sprzętowym kiosk to zamknięta obudowa z ekranem dotykowym, komputerem przemysłowym lub odpowiednio zabezpieczonym pecetem, zasilaniem oraz, w zależności od zastosowania, dodatkowymi modułami: czytnikiem kart płatniczych, drukarką paragonów lub biletów, czytnikiem kodów kreskowych, kamerą, a czasem modułem do wydawania gotówki. Obudowa nie jest dodatkiem kosmetycznym: musi wytrzymać wielogodzinną, codzienną eksploatację w miejscu publicznym, czyli uderzenia, kurz, rozlane napoje i próby manipulacji.
Ekran dotykowy pracujący w trybie ciągłym ma inne wymagania niż monitor biurowy. Matryca musi znosić dotyk tysięcy różnych palców dziennie bez utraty czułości, jasność musi być na tyle wysoka, by obraz był czytelny nawet przy bezpośrednim świetle w witrynie sklepowej, a szyba ochronna, zwykle hartowane szkło, musi wytrzymać próby rysowania kluczem czy uderzenia przypadkowe. Oprogramowanie działa najczęściej w trybie kiosk, czyli systemie operacyjnym celowo ograniczonym do jednej aplikacji, bez dostępu do pulpitu, przeglądarki systemowej czy ustawień, żeby użytkownik nie mógł wyjść poza przewidzianą ścieżkę.
Warstwa oprogramowania dzieli się w praktyce na dwa modele. Pierwszy to samodzielna aplikacja, która nie łączy się z niczym poza własną, lokalnie przechowywaną treścią: plan centrum handlowego, prezentacja oferty, katalog produktów aktualizowany raz na jakiś czas. Drugi, znacznie częstszy dziś model, to kiosk zintegrowany z systemem firmy w czasie rzeczywistym: sprawdza stan magazynowy przed potwierdzeniem zamówienia, łączy się z systemem kolejkowym w przychodni, przesyła płatność do systemu księgowego, rejestruje odwiedziny w systemie CRM.
Integracja w czasie rzeczywistym zmienia charakter projektu. Kiosk przestaje być urządzeniem prezentacyjnym, a staje się kolejnym punktem dostępu do systemów firmy, ze wszystkimi konsekwencjami: potrzebuje stabilnego łącza internetowego, zabezpieczeń przed nieautoryzowanym dostępem do wewnętrznych API, procedury na wypadek awarii połączenia (praca offline z późniejszą synchronizacją albo czytelny komunikat o niedostępności usługi).
Kioski sprawdzają się tam, gdzie zadanie jest powtarzalne, proste do opisania krok po kroku i gdzie klient chętnie obsłuży się sam, jeśli proces jest szybszy niż czekanie w kolejce do człowieka. Typowe, sprawdzone zastosowania to:
Osobną kategorią są muzea, wystawy i targi. Tu kiosk nie skraca kolejki, tylko pogłębia ekspozycję: pozwala obejrzeć eksponat z każdej strony, posłuchać nagrania, przejrzeć archiwalne zdjęcia albo wybrać język opisu. Dobrze zaprojektowana stacja interaktywna w muzeum działa w zablokowanym trybie kioskowym, bez dostępu do reszty systemu, a jej treść jest przygotowana pod krótką, kilkuminutową interakcję, bo zwiedzający rzadko zatrzymuje się przy jednym ekranie dłużej.
Modą, która w dużej mierze minęła, okazały się kioski czysto informacyjne, ustawiane bez jasnego celu, jako gest technologicznej nowoczesności. Ekran z katalogiem produktów, który dubluje informację dostępną w telefonie klienta i to zwykle wygodniej, przestaje być używany po kilku tygodniach od instalacji. Kluczowe pytanie przy planowaniu kiosku nie brzmi, czy technologia jest dostępna, tylko czy zadanie, które ma realizować, jest faktycznie wygodniejsze do wykonania na stojącym urządzeniu niż na telefonie klienta.
Doświadczenia związane z higieną w miejscach publicznych przyspieszyły rozwój interfejsów, które nie wymagają fizycznego dotyku ekranu. Sterowanie gestem wykrywanym kamerą, obsługa głosowa oraz, najprościej, generowanie kodu QR prowadzącego do tej samej funkcji na telefonie użytkownika, to dziś standardowe opcje w nowych wdrożeniach, nie eksperyment. Kod QR okazał się szczególnie trwałym rozwiązaniem, bo omija problem higieny bez kosztu dodatkowego sprzętu: telefon użytkownika staje się interfejsem, a kiosk pełni rolę punktu startowego.
Równolegle poprawiła się jakość samych ekranów: wyższa jasność, lepszy kontrast w słońcu, matryce odporne na zarysowania i dokładniejsza kalibracja dotyku, która ogranicza sytuacje, w których urządzenie nie rejestruje dotknięcia albo rejestruje je w złym miejscu. To bezpośrednio przekłada się na czas obsługi: mniej powtórzonych prób dotyku oznacza krótszą kolejkę i mniej sfrustrowanych użytkowników.
Koszt zakupu i instalacji to tylko pierwsza pozycja w budżecie. W praktyce eksploatacyjnej trzeba liczyć się z kilkoma stałymi pozycjami kosztowymi:
Praktyka pokazuje, że firmy, które traktują kiosk jak urządzenie postawione raz na zawsze, kończą z flotą częściowo wyłączonych, zepsutych terminali, bo nikt nie zaplanował cyklicznego serwisu. Kiosk, który ma działać rok po instalacji tak samo dobrze jak pierwszego dnia, wymaga umowy serwisowej od samego początku, nie dopiero po pierwszej awarii.
Alternatywą dla zakupu jest wynajem kiosku, popularny przy targach, konferencjach, eventach i akcjach sezonowych. Firma wynajmująca dostarcza urządzenie razem z transportem, instalacją i wsparciem technicznym na czas wydarzenia, a klient płaci tylko za okres użytkowania. Wynajem ma sens, gdy kiosk jest potrzebny na dni lub tygodnie albo gdy przed większym zakupem trzeba sprawdzić, czy klienci w ogóle chcą z niego korzystać. Przy stałym, wieloletnim wdrożeniu suma opłat za wynajem zwykle szybko przewyższa koszt zakupu z umową serwisową.
Urządzenie stojące bez nadzoru w przestrzeni publicznej jest z definicji narażone na próby ingerencji, od prostego wandalizmu po próby wyjścia z aplikacji kioskowej do systemu operacyjnego. Tryb kiosk ogranicza tę drugą ścieżkę, ale nie eliminuje jej całkowicie: porty USB dostępne z zewnątrz, nieaktualizowane oprogramowanie systemowe albo źle skonfigurowana przeglądarka wbudowana w aplikację potrafią stać się furtką do reszty sieci, do której kiosk jest podłączony.
Tam, gdzie kiosk obsługuje płatności albo dane osobowe (rejestracja pacjenta, dane karty), dochodzi dodatkowa warstwa wymagań: segmentacja sieciowa, która odizolowuje kiosk od reszty infrastruktury firmy, szyfrowanie transmisji, zgodność z normami dla terminali płatniczych. Traktowanie kiosku jak zwykłego komputera biurowego pod względem zabezpieczeń, mimo że stoi bez nadzoru w miejscu publicznym, jest jednym z częstszych błędów przy wdrożeniach realizowanych pod presją czasu.
Część nowszych wdrożeń kioskowych nie uruchamia dedykowanej aplikacji natywnej, tylko przeglądarkę internetową w trybie pełnoekranowym, wskazaną na stronę zaprojektowaną specjalnie pod interfejs dotykowy. To podejście ma realną zaletę: tę samą stronę można aktualizować zdalnie, bez konieczności wgrywania nowej wersji aplikacji na każde urządzenie z osobna, a te same komponenty front-endowe, o których szerzej w artykule o tworzeniu stron internetowych, sprawdzają się równie dobrze na ekranie kiosku, co na telefonie klienta. Wymaga to jednak innego podejścia do interfejsu niż standardowa strona: większych elementów klikalnych dopasowanych do dotyku palcem, braku zależności od kursora myszy i stanów najechania, oraz trybu, który automatycznie wraca do ekranu startowego po okresie bezczynności, żeby kolejny użytkownik nie zobaczył danych poprzedniego.
Najczęstszy błąd przy planowaniu kiosku to zaczynanie od pytania, jaki sprzęt kupić, zamiast od pytania, jakie konkretne zadanie ma on wykonywać szybciej albo taniej niż obecny proces. Kiosk, który zastępuje jedną, dobrze zdefiniowaną czynność wykonywaną wcześniej przez człowieka lub w kolejce, ma jasne kryterium sukcesu: krótszy czas obsługi, mniej błędów, niższy koszt na transakcję. Kiosk postawiony bez takiego kryterium zwykle staje się drogim meblem.
Warto też liczyć się z tym, że sukces kiosku zależy od czynników poza samą technologią: czytelnej instrukcji na pierwszym ekranie, lokalizacji w miejscu o naturalnym ruchu pieszym, oraz alternatywy dla osób, które z jakiegoś powodu nie mogą lub nie chcą obsłużyć się same. Urządzenie, które wygląda znakomicie na etapie prezentacji dostawcy, a stoi puste na hali, zwykle zawiodło na jednym z tych trzech punktów, nie na warstwie sprzętowej.