Kontakt z redakcją
Zachęcamy do współpracy. Jeśli masz ciekawy tekst i chcesz go u nas opublikować, napisz do nas. Chętnie go przeczytamy i odezwiemy się z odpowiedzią.
Dane z formularza wykorzystujemy wyłącznie do odpowiedzi na Twoją wiadomość.

Trójwymiarowy model terenu, który trafia do projektanta drogi czy hydrologa, rzadko jest „zdjęciem” – to zwykle miliony pojedynczych punktów o znanych współrzędnych, z których dopiero obliczenia wydobywają powierzchnię gruntu, budynki i drzewa. Ten tekst pokazuje, jak dziś powstaje taki obraz terenu, czym różnią się lotniczy skaning laserowy, fotogrametria i skanery naziemne, skąd bierze się dokładność pomiaru i jak dobrać metodę do konkretnego zadania.
Większość współczesnych metod mapowania 3D daje na wyjściu chmurę punktów: zbiór punktów zapisanych jako współrzędne w przestrzeni, często uzupełnionych o kolor, intensywność odbicia lub informację, z którego przelotu czy stanowiska pochodzą. Sama chmura nie jest jeszcze mapą ani modelem. To surowy materiał, z którego dopiero wyprowadza się siatkę wysokości, warstwice, przekroje, modele budynków czy obliczenia objętości.
Takie podejście ma praktyczną zaletę: raz zebrane dane można przetwarzać wielokrotnie pod różne potrzeby. Z tej samej chmury projektant sieci wyciągnie przekrój poprzeczny ulicy, a urbanista model zabudowy. Wada jest równie konkretna – chmura punktów to duże pliki, które wymagają odpowiedniego oprogramowania i sprzętu, a ich jakość zależy od tego, jak starannie przeprowadzono pomiar i jego georeferencję.
Lotniczy skaning laserowy Lidar (ALS, od Airborne Laser Scanning), potocznie nazywany LiDAR-em, polega na wysyłaniu z samolotu, śmigłowca lub drona bardzo krótkich impulsów lasera i mierzeniu czasu powrotu odbitego sygnału. Znając położenie i orientację skanera w chwili pomiaru, system przelicza każdy powrót na punkt o określonych współrzędnych. Położenie zapewnia odbiornik GNSS, a orientację inercyjny układ nawigacyjny (IMU).
Laser „widzi” grunt pod roślinnością dzięki temu, że pojedynczy impuls ma pewną średnicę i nie trafia w jeden twardy obiekt. Część energii odbija się od górnych gałęzi, część od niższych warstw liści, a część przechodzi przez prześwity aż do ziemi. Skaner rejestruje te kolejne powroty osobno, więc z jednego impulsu powstaje kilka punktów na różnych wysokościach. Ostatnie odbicia w lesie bardzo często pochodzą z gruntu, co pozwala odtworzyć jego ukształtowanie nawet tam, gdzie z góry widać tylko zwarte korony drzew.
W Polsce dane z lotniczego skaningu laserowego są częścią państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego prowadzonego przez GUGiK. Pierwsze krajowe pokrycie takimi danymi powstało w ramach projektu ISOK, związanego z ochroną przed powodzią, a numeryczne modele wysokościowe można przeglądać w Geoportalu. Dla wielu analiz o charakterze przeglądowym to wystarczający punkt wyjścia, zanim ktokolwiek zamówi nowy nalot.
Fotogrametria odtwarza geometrię terenu ze zdjęć. Samolot lub dron wykonuje serię fotografii z dużym pokryciem, czyli tak, by każdy fragment terenu był widoczny na kilku kolejnych ujęciach, także z sąsiednich szeregów. Oprogramowanie wyszukuje na zdjęciach te same charakterystyczne punkty, dopasowuje obrazy do siebie i na tej podstawie wyznacza położenie aparatu przy każdym ujęciu oraz współrzędne punktów terenu. Wynikiem jest gęsta chmura punktów, model powierzchni i ortofotomapa.
Fotogrametria dobrze sprawdza się na terenach odsłoniętych: placach budowy, wyrobiskach, polach, zabudowie. Jej ograniczenie wynika z samej zasady działania. Aparat rejestruje tylko to, co widać z góry, więc w gęstym lesie model odtworzy korony drzew, a nie grunt pod nimi. Trudne są też powierzchnie jednolite lub zmienne, takie jak woda, śnieg czy świeży asfalt, bo brakuje na nich punktów, które program mógłby rozpoznać na kilku zdjęciach.
Naziemny skaning laserowy (TLS) polega na ustawieniu skanera na statywie i wykonaniu serii pomiarów z kilku stanowisk, które później łączy się w jedną chmurę. Daje bardzo szczegółowy obraz obiektów z bliska, więc stosuje się go przy inwentaryzacji budynków, fasad, wnętrz, mostów czy instalacji przemysłowych. Skanery mobilne montuje się na samochodach, wózkach lub nosi w plecaku, co pozwala szybko objąć pomiarem długie odcinki ulic, torów albo korytarze w budynkach.
O tym, czy chmura punktów nadaje się do projektowania, decyduje jednak nie tylko sam skaner czy aparat. Każda metoda potrzebuje odniesienia do układu współrzędnych. W praktyce zapewnia je pomiar GNSS w technice RTK, dający w czasie rzeczywistym precyzyjne położenie odbiornika, oraz fotopunkty i punkty osnowy – znaczniki na terenie o współrzędnych zmierzonych niezależnie. Służą one do wpasowania danych we właściwe miejsce i do kontroli, czy model nie jest przesunięty albo zdeformowany. Pomiar bez punktów kontrolnych może wyglądać przekonująco na ekranie, a mimo to odbiegać od rzeczywistości w sposób, którego nie widać bez porównania z niezależnym pomiarem.
Z chmury punktów powstają dwa podstawowe produkty wysokościowe. Numeryczny model terenu (NMT) opisuje sam grunt, tak jakby usunąć z powierzchni budynki, drzewa, samochody i inne obiekty. Numeryczny model pokrycia terenu (NMPT) przedstawia powierzchnię razem ze wszystkim, co na niej stoi lub rośnie. Różnica między nimi pozwala na przykład oszacować wysokość drzewostanu albo zabudowy.
Aby oddzielić grunt od reszty, chmurę trzeba sklasyfikować, czyli przypisać każdemu punktowi kategorię: grunt, roślinność niska i wysoka, budynki, woda, obiekty inżynierskie czy szum pomiarowy. Część pracy wykonują algorytmy, ale przy wymagających projektach wyniki weryfikuje się ręcznie, bo automaty potrafią pomylić niski krzew z nierównością gruntu albo skarpę z obiektem. Jakość klasyfikacji ma bezpośredni wpływ na wiarygodność NMT, a tym samym na wszystko, co się na nim później liczy.
Zastosowania są szerokie i łączy je potrzeba znajomości kształtu powierzchni:
Żadna metoda nie jest uniwersalna. Laser słabo radzi sobie z wodą, która często pochłania lub rozprasza sygnał, przez co w miejscu rzek i stawów pojawiają się luki w danych. Fotogrametria nie dotrze do gruntu pod gęstą roślinnością. Na pomiary lotnicze wpływa pogoda: wiatr, opady, niska podstawa chmur, a w przypadku zdjęć także oświetlenie i cienie. Loty dronami podlegają przepisom lotniczym i ograniczeniom przestrzeni powietrznej, więc przy obiektach w pobliżu lotnisk, w miastach czy nad terenami chronionymi planowanie formalności bywa równie ważne jak planowanie samego nalotu.
Wybór metody najlepiej zacząć od pytania, jaki produkt jest potrzebny i do czego posłuży. Jeśli chodzi o ogólną analizę ukształtowania dużego obszaru, zwykle opłaca się najpierw sięgnąć po dane z państwowego zasobu. Jeśli liczy się aktualny stan placu budowy lub wyrobiska na odsłoniętym terenie, rozsądnym wyborem bywa fotogrametria z drona. Teren zalesiony i potrzeba modelu gruntu przemawiają za skaningiem laserowym. Szczegółowa inwentaryzacja budynku czy instalacji to z kolei domena skanerów naziemnych i mobilnych.
Przy zamawianiu pomiaru opłaca się jasno określić obszar, wymaganą dokładność i układ współrzędnych, oczekiwane produkty (chmura, NMT, NMPT, ortofotomapa, przekroje, model 3D), format plików oraz sposób kontroli jakości. Dobrym sygnałem jest wykonawca, który sam pyta o cel pomiaru, proponuje punkty kontrolne i opisuje w raporcie, jak sprawdził wynik. Precyzyjnie opisane zadanie chroni przed dwoma kosztownymi błędami: zamówieniem danych zbyt słabych do projektu albo zapłaceniem za dokładność, której nikt nie wykorzysta.